Cytaty

ks. Jan Twardowski

Powiedzieli o Twardowskim...

Ksiądz Twardowski był poetą kochanym, bardziej kochanym niż cenionym, lepiej zadomowionym w ludzkich sercach niż w obrazach współczesnej literatury, po swojej stronie miał czytelników, krytycy niezbyt mu sprzyjali.prof. dr hab. Piotr Śliwiński
Chociaż nowatorstwo przestało być fetyszem (...), pisanie takie, jakby w ostatnich dziesięcioleciach nic się nie stało i literatura mogła nadal (...) pełnić rolę przewodniczki po jałowej ziemi, a ponadto jakby komunikatywność nie wiązała się z żadnymi intelektualnymi stratami i nie narażała na uszczerbek prawdy, budzi i będzie budzić zrozumiały sprzeciw.prof. dr hab. Piotr Śliwiński
Dorobek księdza Twardowskiego uwzględniany jest marginesowo. Twórca bestsellerów, bohater tłumnych wieczorów autorskich, duchowy przewodnik wielu, zwłaszcza młodych ludzi, badaczom jawi się raczej jako zjawisko społeczne czy psychologiczne, niż artystyczne.prof. dr hab. Piotr Śliwiński
W sensie literackim nie widzę tu niczego wielkiego czy ważnego, jakiś rodzaj zgrzebnej prostoty, naiwności, terapeutycznego franciszkanizmu. Jest widocznie coś, co pozostaje za moją percepcją, rodzaj fenomenu duchowego, i trudno o czymś takim orzekać.Karol Maliszewski
Tylko ks. Twardowski wprowadza czytelnika regularnie do wnętrza świątyń, w których pracował i przebywał, tylko on podkreśla swoją kapłańską tożsamość, pisząc często ja ksiądz, systematycznie opisuje Eucharystię pojmowaną jako spotkanie z osobowym Bogiem i wypowiada różne przeżycia biednej kapłańskiej duszy. Przestrzenią sakralną jest wprawdzie dla niego cały świat, Bóg jest wszędzie: w człowieku, w roślinie, w ptaku, w biedronce. W całej twórczości - zawsze metafizycznej - wyraża poeta pogodną i pełną afirmację świata. Nie można jednak nie zauważyć, jak wiele miejsca zajmuje w tej poezji świątynia, obrzęd, liturgia, sakrament i jak harmonijnie splecione są obydwie role - kapłana i poety. Z biegiem lat przycichły w niej różne motywy autobiografii duszpasterza poza jednym: rozmowy z poszukującymi Boga lub wręcz niewierzącymi stanowią inspiracje wielu wierszy także w ostatnich tomikach.prof. dr hab. Bożena Chrząstowska
Ks. Twardowski przybliża wiernym największe świętości budując obrazy poetyckie, pełne żartobliwego nastroju.prof. dr hab. Bożena Chrząstowska
Na tle poezji księży, w której często pojawiają się rozbłyski humoru, wiersze ks. Jana wyróżniają się świeżością i częstotliwością nastroju humorystycznego.prof. dr hab. Bożena Chrząstowska
Ks. Twardowski jest poetą, który modli się wierszem i to nie tylko takim, który ma jawne wyznaczniki modlitwy. Charakterystyczne są tu wiersze adresowane do świętych (rzadsze u innych księży-poetów). Prawie zawsze autor rozbija jakiś stereotyp czy schemat.prof. dr hab. Bożena Chrząstowska
Najistotniejszymn wyróżnikiem poezji kapłańskiej jest świadomość służby Słowu i rezygnacja z autonomii sztuki. Ks. Jan jest poetą świadomym, modli się o przeźroczystość, broni się przed niebezpieczeństwem ulegania pokusie samoistnej sztuki poetyckiej.prof. dr hab. Bożena Chrząstowska
wiem co zrobię
wynajmę
księdza Jana Twardowskiego
piewcę rodzimego drobiu
jako Egzorcystę Natury
do specjalnych poruczeń
kiedy ksiądz
wyjdzie nagle z cienistego
konfesjonału zagajnika
ptaszysko może dostać
zawału serca ze strachu
i na miejscu skonać
zresztą księdzu może przydać się także
trochę ruchu
na świeżym powietrzuZbigniew Herbert
Mam wrażenie, że ludzie czytają księdza Twardowskiego zbyt prosto. Wizja świata przedstawiona w jego wierszach często wydaje im się bezproblemowa. Wiadomo: ksiądz, kwiatki, muszki (...). Tymczasem to wcale nie jest twórczość jednoznaczna, ale pełna dylematów – i to niekoniecznie religijnych. Bardziej ludzkich.Jarosław Klejnocki
Byłoby nietaktem śledzić refleksy kapłańskości w widzeniu poetyckim Jana Twardowskiego.Jacek Trznadel
Twardowski uczy nas pokory wobec spraw, których nie rozumiemy, z którymi nie potrafimy się pogodzić i które trudno nam zaakceptować. Nie powinniśmy zachowywać się jak ten, który ryczał na cztery strony że miłość odeszła, bo przecież wystarczy że przyszła.Ewa Czechowicz
(...) przykładem szukania odpowiedzi na proste i trudne pytania, jak żyć są książki ks. Jana Tawrdowskiego. Poeta próbuje pisać jak najprościej, chociaż jego wiersze wcale nie są proste i jednoznaczne. Mówiąc o zawiłych sprawach wiary i miłości. Twardowski nie straszy nikogo piekłem i nie traci ani przez chwilę nadziei na zbawienie każdego. Piekła w jego poezji właściwi nie ma, a niebo przypomina wesołe miasteczko, dziecinne wyobrażenia o radości. Właśnie ocalenie dziecka w sobie jest pragnieniem bardzo ważnym. W tej poezji nie teologia, ale dziecięcość prowadzą najpewniej do wiary. Do miłości zaś, która jest jedną z najtrudniejszych i największych sztuk życiowych prowadzi cierpliwość, zapomnienie o sobie i poczucie humoru Pan Bóg wynalazł humor, by ocalić czułość. Poezja Jana Twardowskiego nie wstydzi się łez ani śmiechu.Helena Zaworska
Poezja ks. Twardowskiego jest dla mnie ogromnie ważna. Ksiądz Twardowski nie wstydzi się zadawać najważniejszych pytań. Człowiek czasami się boi, bo zadać najprostsze pytanie to jest największa sztuka. A jego wiersze polegają na tym, że mówi o najważniejszych rzeczach

w naszym życiu, o sensie istnienia w ogóle — w najprostszy sposób. Tę poezję nie do końca da się zrozumieć trzeba ją wyczuć.... są to wiersze, które zastanawiają się nad najważniejszymi problemami. Nad radością, nad smutkiem, nad przemijaniem, nad śmiercią, nad sensem życia, nad w ogóle kiedy jest sens, że sens się zaczyna kiedy go nie ma. Że trzeba wierzyć w to co niewidzialne. Te wiersze są dla mnie takie ważne, bo dają mi siłę, a poza tym sprawiają, że świat wydaje mi się dużo piękniejszy.Anna Dymna

Znam dobrze księdza Twardowskiego zarówno jako kapłana jak i poetę i są to dwa różne doświadczenia. Prawdziwy kapłan bowiem stara się nie zakłócać dialogu z Bogiem, w którym jest tylko pośrednikiem. Poeta zaś, choćby mówił o wszystkim co go otacza, przede wszystkim mówi przez siebie, inaczej nie byłby poetą. Ksiądz Jan świetnie wypełnia obie te role. Jako poeta zachwyca mnie niesłychaną zdolnością łączenia prostoty z wyrafinowaniem. To jest poezja wysokiego lotu, a jednocześnie bezpretensjonalna, prosta. Może dlatego czytana tak chętnie także przez młodzież. Ksiądz Jan zawsze był pełen pokory i prostoty, a z wiekiem jako poeta stał się coraz bardziej subtelny i wyrafinowany.Krzysztof Zanussi
Poezja ks. Twardowskiego jest przede wszystkim głęboko humanistyczna - to jest ten rodzaj poezji, która związana jest z ludzką skórą, ludzkim oddechem. Jest w niej coś co można nazwać pokornym egzystowaniem. Dotyka podstawowych problemów człowieka, a nade wszystko cudowności świata w jego najdrobniejszych przejawach. To jest cudowność jakiegoś zapachu, jakiegoś spotkania, jakiejś tajemnicy. Tajemnicy piękna, tajemnicy zmysłowości, a nade wszystko tajemnicy istnienia.Krzysztof Piesiewicz

Cytaty z utworów ks. Twardowskiego

  1. dzisiaj, gdy mi tak smutno i duszno, i ciemno −
    uśmiechnij się nade mną (Suplikacje)
  2. Tak mi bez Ciebie źle o Boże
    że nie wiem (Piosenka)
  3. wszystko na pysk zbity wali się bez Ciebie (Boże, Darwin znikł z długą brodą...)
  4. naucz mnie modlić się
    jak jak się oddycha (Reanimacja)
  5. Żebym nie zasłaniał sobą Ciebie (Bez tytułu, Żebym nie zasłaniał sobą Ciebie)
  6. Daj się modlić nie wiedząc za kogo i o co
    bo Ty wiesz najlepiej czego nam potrzeba (Nie wiadomo komu)
  7. Dziękuję Ci że nie jest wszystko tylko białe albo czarne (Podziękowanie)
  8. Bo Pan Bóg jest tak jasny że nic nie tłumaczy (Wszystko inaczej)
  9. za wielki Pan Bóg żeby wszedł do głowy (Nielogiczne)
  10. zacznij się wreszcie modlić przeciw sobie
    o to największe co przychodzi samo (Przeciw sobie)
  11. broniłem tak gorliwie Boga że trzepnąłem w mordę człowieka (Skrupuły pustelnika)
  12. wierzyć – to znaczy nawet się nie pytać
    jak długo jeszcze mamy iść po ciemku (Jakby Go nie było)
  13. tylko miłością
    mój Bóg się daje nakarmić (Głodny)
  14. miłości się nie szuka jest albo jej nie ma (Bliscy i oddaleni)
  15. bez jednej choćby rany to jeszcze nie miłość (Słowa już nazbyt pewne)
  16. Krzyż – kiedy miłość idzie za daleko (Cierpliwość)
  17. kochać – to być po prostu
    wszechmogącym bezradnym (W świecie)
  18. Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą (Śpieszmy się)
  19. Ktokolwiek nas spotyka od Niego przychodzi (Spotkania)
  20. gdyby każdy miał to samo
    nikt nikomu nie byłby potrzebny (Sprawiedliwość)
  21. w świecie w którym świat się świata boi
    ukryj mnie w spokoju paradoksów Twoich (Wszystko ważne)
  22. Uspokój serce idiotę
    co chce wciąż tam i z powrotem (Bez tytułu, Uspokój serce idiotę)
  23. nie lubię wierszy pięknych
    niech budzą ludzkie sumienia (Piękne)
  24. Ile ważnego w tym co nieważne
    ile potrzebnego w tym co niepotrzebne (Ile ważnego)
  25. Duszo nasza, stań się wreszcie wiosną (Bez tytułu, Duszo nasza, stań się wreszcie wiosną)
  26. nie martw się
    bezsens też leczy (Lekarstwo)
  27. Starzy – to dzieci które za szybko urosły (Starzy ludzie)
  28. Wieczność – to miłość od razu
    już na zawsze nie na chwilę (Inaczej)
  29. można odejść na zawsze
    by stale być blisko (Bez tytułu, Na Powązkach warszawskich)
  30. Wiem co po śmierci zrobię
    z wami na zawsze zostanę (Niezauważone)

Biogram

Biogram

Ks. Jan Jakub Twardowski urodził się 1 czerwca 1915 roku w Warszawie. Był poetą, teologiem, myślicielem, kapłanem, autorytetem moralnym i przewodnikiem duchowym dla bardzo wielu. Stał się jednym z najwybitniejszych polskich poetów, przedstawicieli współczesnej liryki, nie tylko religijnej. Miejscem jego pracy duszpasterskiej był kościół sióstr Wizytek w Warszawie. Przez długie lata ze względu na własną skromność, pozostawał poetą bez biografii. Do czytelników docierały wyłącznie wiersze – osobiste, pełne zachwytu nad światem, uczące autentyzmu i sensu tego co proste, zwyczajne, a jednak nadzwyczajne. Był, jak sam mawiał łaską zdumiony. Znawców literatury pięknej do dzisiaj zadziwia fenomen jego popularności. Nakłady wierszy Ks. Twardowskiego osiągały zdumiewające rozmiary. Tłumaczony był dotychczas na 19 języków obcych. Uhonorowany wieloma odznaczeniami i nagrodami, przeszedł do historii polskiej kultury jako Noblista bez Nobla. Zmarł 18 stycznia 2006 r. w Warszawie do końca pisząc wiersze. Jego grób znajduje się w Panteonie Wielkich Polaków w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Do dzisiaj prawie 260 szkół w Polsce przyjęło jego imię jako patrona szkoły.

Zamiast biografii

Fragmenty książki Magdaleny Grzebałkowskiej, Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego, wydanej przez Znak w 2011 roku.

Brat Marian był przy księdzu w nocy z 17 na 18 stycznia. Twierdzi, że poł godziny po północy ksiądz Jan zaczął się modlić. Wymieniał imiona i nazwiska ludzi, których w życiu poznał. Każdego z osobna. W końcu powtarzał już tylko: „Jezu, ufam Tobie". Bez przerwy, setki razy. Mówił też: „Wiem, że umieram". Brat Marian: „Punktualnie o czwartej nad ranem udało mi się zawiadomić lekarza, że ksiądz umiera. Przez te kilka godzin nie byłem w stanie sięgnąć do dzwonka, żeby powiadomić lekarza, ponieważ ksiądz Jan tak mocno mnie objął. Wziął mnie w ramiona, tak się bał, żebym go nie zostawił". Akcja ratunkowa trwała poł godziny. Ksiądz się ocknął. „Zadzwoń do Oleńki" – poprosił brata. Brat Marian wspomina: „Wyszedłem na korytarz i skorzystałem z telefonu, który tam był. Zadzwoniłem też od razu do Lasek, do sióstr, z prośbą o modlitwę".
Wrócił do pokoju. Była czwarta trzydzieści. Ksiądz poprosił o łyk
wody i powiedział: „Weź teraz zeszyt, zapisuj wszystko, co będę mówił. Będziesz jedynym depozytariuszem tego, co powiem. A potem już całość spróbuję przepisać własną ręką, żeby był dowód, że to moje, że to ja pisałem". O piątej trzydzieści rano ksiądz poprosił, żeby brat Marian zadzwonił po Barbarę Wyszkowską, zaprzyjaźnioną bizneswoman. Wkrótce przyszła. Reporterce „Polityki" powiedziała rok po śmierci księdza: „Mówił: ≫Wiesz, umieram. Piszę teraz wiersz dla Jezusa, tylko strasznie się męczę«". Ksiądz dyktował swój ostatni wiersz do dziewiątej trzydzieści rano. Przepisał go na kartkę niewyraźnym, osuwającym się w dół pismem.
„Jezu, ufam Tobie. Zamiast śmierci / racz z uśmiechem / przyjąć Panie / pod Twe
stopy / życie moje / jak różaniec".
Brat Marian dopisał na kartce: „Warszawa 18.01.2006, wersja ostatnia 9.30".
I słowa księdza: „Tak, to mój najlepszy wiersz, bo w tym jest dowcip. Ten wiersz to taki Karpiński na łożu śmierci. Żebym tylko spokojnie umarł".
Brat Marian mówi, że ksiądz w trakcie dyktowania zmieniał wersje wiersza. W jednej brzmiał: „pod Twe stopy / życie moje / jak powstanie". Barbara Wyszkowska: „Pytał: ≫Czy ty widzisz ten mój dowcip? Poznajesz, że to mój wiersz?≪ Jakby się czegoś bał".

*

W środę 18 stycznia od rana padał śnieg. Był lekki mróz, ale synoptycy zapowiadali, że kilka dni później temperatura spadnie poniżej dwudziestu stopni. „Gazeta Wyborcza" donosiła, że przyłapano polskich studentów handlujących notatkami. Cena od 20 do 150 złotych. W Kielcach trwały obchody IX Dnia Judaizmu w Polsce. Liga Polskich Rodzin domagała się, żeby do średniej na świadectwie wliczano ocenę z religii. W Teatrze Ateneum w Warszawie wystawiano Pokojówki Jea na Geneta. Dolar według kursu NBP kosztował 3,15 złotego, euro – 3,80. W pokoju sto sześć oddziału kardiologii szpitala przy ulicy Banacha w Warszawie panował spokój. Ludzie dopiero się schodzili.
Aleksandra Iwanowska przyjechała w południe. Zajęła stanowisko przy łóżku księdza, z boku. Otworzyła notes, wyjęła długopis. Ksiądz prosił o picie, zanotowała godzinę i słowo „pić". Mówił, że chce jeść, wpisała słowo „jeść". Drugą ręką trzymała dłoń poety. W nogach łóżka siedział brat Marian. Ksiądz Twardowski miał ochotę na kotlet. Ktoś pobiegł szukać. Ksiądz Aleksander Seniuk, pomocnik księdza Jana u wizytek, potem jego następca, rozpoczął modlitwy przy sakramencie chorych. Ktoś wrócił z tym kotletem. Ksiądz Seniuk spytał: „Kotlet czy dalej się modlimy?". Jan Twardowski roześmiał się z żartu. Przyłożyli mu mięso do ust: „Ble". Zapytali: „To co, modlić się?". Przytaknął. Bliska znajoma: „Jakaś siła mnie pchnęła, poszłam do szpitala. Spotkałam na korytarzu księdza Seniuka. ≫Jak to dobrze, że pani przyszła, bo on umiera≪. Krótko po godzinie piętnastej, w godzinę miłosierdzia, rozpoczęła się msza święta, którą celebrował ksiądz Aleksander Seniuk. Ołtarzem było ciało Jana Twardowskiego. Poeta, ubrany w stułę, powtarzał słowa modlitwy. Przyjął komunię. To był jego wiatyk.
W pokoju zaczynało się robić duszno, ale nikt nie chciał wyjść. Doszło do utarczek. Krystyna Gucewicz pamięta, że wokół łóżka księdza stało w pewnym momencie już kilkanaście osób. Zapamiętała: Annę Hozakowską, Aleksandrę Iwanowską, brata Mariana, dwóch braci bonifratrów, jedną z krewnych księdza, Barbarę Stefańską, Barbarę Wyszkowską, księdza Aleksandra Seniuka i jakichś przypadkowych pacjentów, którzy zajrzeli do sali.
Ksiądz odchodził długo, ludzi zaczynały boleć nogi. W ruch poszły krzesła i ławeczki z korytarza. Widownia usiadła w kilku rzędach.
Krystyna Gucewicz widziała to tak: „Potworne misterium śmierci. Siedzieli i czekali na jego zgon, ciekawi, jak to będzie wyglądało. Nie mogłam na to patrzeć, wyszłam na korytarz".
Niedługo potem Aleksandra Iwanowska zapisała ostatnie słowa księdza. 18 stycznia 2006 roku, o godzinie 19.24 zmarł Jan Twardowski. Kardiolog odłączył aparaturę o 19.45.
Mówi osoba obecna przy śmierci poety: „Przez moment wszyscy w sali poczuliśmy się bliscy sobie. Niektórym przypomniały się słowa księdza, że śmierć to tylko przystanek, po którym trzeba iść dalej".
Następnego dnia wszystko wróciło do normy.